niedziela, 2 marca 2014

Wyprawa do kosmetyczki.


Byłyśmy dziś z dziewczynami na chińskim manicure. Pojechałyśmy na niego głównie po to, żeby spędzić czas z Chinkami, posłuchać chińskiego, poobcować z babkami z innego kraju itd. J Co prawda dziewczyny w wieku 23 lat zachowują się tutaj jak polskie rozwydrzone 13-latki. Ale jakoś to przebolałyśmy. Było całkiem śmiesznie. Poza tym dziewczyny mówią po angielsku, co ułatwiło nam komunikację z kosmetyczkami. Każda z nas zapłaciła po 21 yuanów od zrobienia paznokci. Mało. Dyszka zł za paznokcie z brokacikami, diamencikami itp.? Oczywiście, nie zrobiłyśmy sobie tych diamencików dlatego bo zawsze o nich marzyłyśmy. To była po prostu dziwna faza. Wszystkie stwierdziłyśmy, że w Polsce nigdy w życiu sobie takich paznokci nie zrobimy. Więc dlaczego nie w Chinach?! :D
Cały salon wyglądał… hmmm nie wyglądał na salon. Wchodzi się tam przez sklep z ciuchami. Na końcu jest kilka foteli przed którymi są małe stołeczki. Na fotelu siada klientka, przed nią na stołeczku kosmetyczka. Trochę inaczej jak w Polsce, trochę mniej profesjonalnie… i trochę mniej sterylnie :/ Cążki, pilniczki, wszystko używane wielorazowo, raczej nie myte i wycierane w brudny ręcznik. Przerażające. Ale warte zobaczenia. Wybrałam kolor, Chinka robiła mi paznokcie i z każdą chwilą coraz bardziej chciałam do domu. Nie z powodu paznokci czy salonu. Z powodu skaczących koło mnie Chinek i mówiących, że jestem piękna, że mam piękne włosy, piękną cerę, piękny nos i że jestem mega szczupła. Oczywiście one nie grubsze ode mnie, chudziutkie Chineczki… z dziwnym przekonaniem, że ich skóra jest dużo bardziej żółta od mojej. Szczerze powiedziawszy totalnie nie widzę różnicy. Całkowicie nie dostrzegam nic żółtego w skórze Chinek.

No… więc tak skakały koło mnie. Doszło do tego, że zaczęły sobie robić ze mną zdjęcia. Na koniec zrobiły sobie zdjęcie z nami wszystkimi… masakra. Wyszłam z tego salonu tak zmęczona jak nigdy. Ok, każdy powie – nie narzekaj. Ale to jest na prawdę męczące. Z jednej strony jest to fantastyczne, że one tutaj uważają mnie za jakąś piękność. Z drugiej, to tak strasznie dziwne, że po prostu nie mogę się przyzwyczaić.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz