Byłyśmy dziś z dziewczynami na chińskim manicure.
Pojechałyśmy na niego głównie po to, żeby spędzić czas z Chinkami, posłuchać
chińskiego, poobcować z babkami z innego kraju itd. J Co prawda dziewczyny w wieku
23 lat zachowują się tutaj jak polskie rozwydrzone 13-latki. Ale jakoś to
przebolałyśmy. Było całkiem śmiesznie. Poza tym dziewczyny mówią po angielsku,
co ułatwiło nam komunikację z kosmetyczkami. Każda z nas zapłaciła po 21 yuanów
od zrobienia paznokci. Mało. Dyszka zł za paznokcie z brokacikami, diamencikami
itp.? Oczywiście, nie zrobiłyśmy sobie tych diamencików dlatego bo zawsze o
nich marzyłyśmy. To była po prostu dziwna faza. Wszystkie stwierdziłyśmy, że w
Polsce nigdy w życiu sobie takich paznokci nie zrobimy. Więc dlaczego nie w
Chinach?! :D
Cały salon wyglądał… hmmm nie wyglądał na salon. Wchodzi się
tam przez sklep z ciuchami. Na końcu jest kilka foteli przed którymi są małe
stołeczki. Na fotelu siada klientka, przed nią na stołeczku kosmetyczka. Trochę
inaczej jak w Polsce, trochę mniej profesjonalnie… i trochę mniej sterylnie :/
Cążki, pilniczki, wszystko używane wielorazowo, raczej nie myte i wycierane w
brudny ręcznik. Przerażające. Ale warte zobaczenia. Wybrałam kolor, Chinka
robiła mi paznokcie i z każdą chwilą coraz bardziej chciałam do domu. Nie z
powodu paznokci czy salonu. Z powodu skaczących koło mnie Chinek i mówiących, że
jestem piękna, że mam piękne włosy, piękną cerę, piękny nos i że jestem mega
szczupła. Oczywiście one nie grubsze ode mnie, chudziutkie Chineczki… z dziwnym przekonaniem, że ich skóra jest dużo bardziej żółta od mojej. Szczerze
powiedziawszy totalnie nie widzę różnicy. Całkowicie nie dostrzegam nic żółtego
w skórze Chinek.
No… więc tak skakały koło mnie. Doszło do tego, że zaczęły
sobie robić ze mną zdjęcia. Na koniec zrobiły sobie zdjęcie z nami wszystkimi…
masakra. Wyszłam z tego salonu tak zmęczona jak nigdy. Ok, każdy powie – nie
narzekaj. Ale to jest na prawdę męczące. Z jednej strony jest to fantastyczne,
że one tutaj uważają mnie za jakąś piękność. Z drugiej, to tak strasznie
dziwne, że po prostu nie mogę się przyzwyczaić.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz