Jestem dzisiaj po drugim dniu lekcyjnym. Wczoraj dostaliśmy
6 książek. Poczułam się jak dziecko w podstawówce, które właśnie kupiło nowy
zestaw książek i przegląda je z ciekawością czego to się nie nauczy. Miałam tak
samo… z resztą nadal mam. Podniecenie nauką spada mi tylko w momencie, kiedy
się za nią biorę hahaha :D Na lekcjach – gdy nic nie rozumiem, i gdy zaczynam
się uczyć – bo jeszcze mój mózg się nie rozgrzał. Albo raczej nie powrócił do
stanu używalności po sesji, pakowaniu, locie i ekscytacji nowym krajem.
![]() |
| zadanko |
Hm, nawet nie wiem jak określić to jak się czuję na
zajęciach. Grupa jest mocno do przodu. Nauczyciele napieprzają cały czas po
chińsku jakbyśmy wszyscy wiedzieli o co chodzi. No dobra… może połowa grupy ich
rozumie. Druga połowa z pewnością NIE. Wczoraj mieliśmy eee zajęcia, gdzie
uczymy się nowych słówek, a potem gramatykę. Dziś słuchanie i gramatykę. (W planie mam jeszcze gadanie) Słuchanie było najgorsze. Nie rozumiałam totalnie NIC. Złapałam depresję i
zaczęłam po prostu uczyć się czegoś innego, bo stwierdziłam, że szkoda czasu na
wysilanie słuchu i komórek mózgowych, gdy i tak nic nie wiem. Na gramatyce jest
trochę lepiej, ale i tak jest ciężko, bo bardzo wielu słów nie znam. Czeka mnie
taki zapierdol o którym mi się nie śniło. A wspomnę tylko, że jak już tutaj
jestem i mam taką możliwość to chcę się nauczyć tego chińskiego chociaż
komunikatywnie. (Cokolwiek to znaczy)
Ola i Jacek są tutaj od października i z tego co widzę, to
Jacek sobie zajebiście radzi. Nawet mówił dziś, że ogarniał na tym słuchaniu
zadania. Poza tym wczoraj byłam świadkiem przeprowadzonej przez niego rozmowy
telefonicznej po chińsku. Może to nie były zbyt długie zdania, ale ogarnął że
kurier na niego czeka, gdzie, co i jak. No i zamawia jedzenie mówiąc po chińsku…
Czy to znaczy, że umie już chiński „komunikatywnie”? :P
Co do zamawiania to też powoli ogarniamy z dziewczynami. W
sumie słowniki mamy cały czas przy sobie, a powiedzieć, co chcę, czy małe czy
duże i czy ostre czy nie to nie taki wielki problem. Szczególnie o tym ostrym
musimy pamiętać, bo Chińczycy z reguły robią ostre, więc zawsze trzeba mówić, że
nie ostre.
Z tego co wiem moja współlokatorka Ephin też jest
tutaj jakoś od września i widzę, że ten chiński ogarnia. Przynajmniej mówi, że
ogarnia ;D Jak ona ogarnia, to i ja będę ogarniać! Muszę.![]() |
| Recepcja |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz