środa, 19 lutego 2014

Tydzień w Chinach


Jakie jest wrażenie po tygodniu? Dość ambiwalentne.

Jedna część mojej głowy strasznie cieszy się, że tu jest. Jest ciekawa tego świata, tych ludzi, tych miejsc. Tego czego jeszcze nie zna. Chce codziennie chodzić jeść coś innego, chce odkrywać nowe rzeczy. Chce przyglądać się ludziom którzy tutaj żyją. Ta strona nie tęskni za Polską, bo wie, że to jest jedyna, najprawdopodobniej ostatnia szansa, żeby poznać TAKI kraj, tak dogłębnie. To ona będzie jeździła na wycieczki, zwiedzała, uczyła się i cieszyła się tym co tutaj zobaczy. I wykorzysta ten czas najlepiej jak tylko potrafi, bo tutaj jest tak inaczej, że aż zajebiście!

Jest niestety też druga strona mojej głowy. Którą obrzydza większość tego co do tej pory zobaczyła. Która nie chce jeść w tych brudnych miejscach, nie lubi tego jedzenia i nie chce tu żyć. Ta część jest trochę mniejsza od tej pierwszej, ale jednak jest. Ta część odzywa się w najmniej oczekiwanych momentach i najchętniej schowałaby się pod kołdrę i nie wychodziła. Ta część czuje, że ten kraj jest jakiś popierdolony. Obcy i nie fajny. Tak inny od naszej polskiej codzienności, że aż przerażający.


Któregoś dnia rozmawialiśmy z Olą i Jackiem, że tak naprawdę, przed naszym wylotem nic nam nie powiedzieli o tym stypendium. Chyba Ola odpowiedziała wtedy, że po 1. i tak byśmy im nie wierzyli, a po 2. przecież nie da się opisać tego jak tu jest. I dokładnie takie uczucie mi teraz towarzyszy. 

Brak mi słów zarówno tych złych jak i tych dobrych. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz