Jakie jest wrażenie po tygodniu? Dość ambiwalentne.
Jedna część mojej głowy strasznie cieszy się, że tu jest.
Jest ciekawa tego świata, tych ludzi, tych miejsc. Tego czego jeszcze nie zna.
Chce codziennie chodzić jeść coś innego, chce odkrywać nowe rzeczy. Chce
przyglądać się ludziom którzy tutaj żyją. Ta strona nie tęskni za Polską, bo
wie, że to jest jedyna, najprawdopodobniej ostatnia szansa, żeby poznać TAKI
kraj, tak dogłębnie. To ona będzie jeździła na wycieczki, zwiedzała, uczyła się
i cieszyła się tym co tutaj zobaczy. I wykorzysta ten czas najlepiej jak tylko
potrafi, bo tutaj jest tak inaczej, że aż zajebiście!
Jest niestety też druga strona mojej głowy. Którą obrzydza
większość tego co do tej pory zobaczyła. Która nie chce jeść w tych brudnych
miejscach, nie lubi tego jedzenia i nie chce tu żyć. Ta część jest trochę
mniejsza od tej pierwszej, ale jednak jest. Ta część odzywa się w najmniej
oczekiwanych momentach i najchętniej schowałaby się pod kołdrę i nie
wychodziła. Ta część czuje, że ten kraj jest jakiś popierdolony. Obcy i nie
fajny. Tak inny od naszej polskiej codzienności, że aż przerażający.
Któregoś dnia rozmawialiśmy z Olą i Jackiem, że tak
naprawdę, przed naszym wylotem nic nam nie powiedzieli o tym stypendium. Chyba
Ola odpowiedziała wtedy, że po 1. i tak byśmy im nie wierzyli, a po 2. przecież
nie da się opisać tego jak tu jest. I dokładnie takie uczucie mi teraz
towarzyszy.
Brak mi słów zarówno tych złych jak i tych dobrych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz