Na bazarku czy jako to się tam zwie jadłam tradycyjne
chińskie pierożki. Tzn. nie wiem czy były one tradycyjne, no ale takie jakie
zawsze widziałam na zdjęciach z Chin. Strasznie tłuste, ale pyszne! Na prawdę! W
sumie to są bardzo podobne do pierogów z Polski. Znając życie jakiś
spec by się uśmiał, ale mi przypominają polskie pierogi.
![]() |
| Pierożki jeszcze na patelni. |
A wiecie jak wygląda chiński kebab?
Oczywiście z ryżem! :D Raz Ola z Jackiem jedli go i dali mi
spróbować. Wg mnie rewelacja. Mięsto, troche kapusty i innych warzyw i (chyba)
smażony ryż. Naprawdę bardzo dobre i wszystkim polecam.
![]() |
| Kebab z ryżem |
A gdzie chodzimy najczęściej?
„Do Pani” – do miejsca gdzie
hmmm nie weszłabym nigdy w życiu w Polsce. Z resztą jeszcze wiele razy będę
pisać, że gdzieś w Polsce nie chciałabym wejść, a tutaj to zrobiłam. Hm… cóż, wraz z
ogarnięciem tego kraju, obniża się poziom rzeczy, które się robi. Nie ma innego wyjścia. Tak więc
wracając do „Pani” – nasz ulubiony stół – z kręconą szybą na środku, na którą
stawiamy kilka dań i każdy nabiera sobie ile chce i czego chce. Jest to
rewelacyjna opcja, jak idzie się jeść w kilka osób (a tutaj właśnie tak się
je). Oprócz dań które się zamawia, można sobie nałożyć do miski nieograniczoną
ilość ryżu i dokładać go kiedy się chce. Za pierwszym razem zamówienia robili
Jacek i Ola. Na stole pojawiły się dwie zupy. Jedna pomidorowa, druga taka niby
na sałacie. Jak wygląda tutaj zupa pomidorowa? Jak woda zabarwiona na
delikatny czerwony kolor z wrzuconymi pomidorami. Jest przeźroczysta i nikt w
Polsce nie nazwałby tego zupą. Ale była bardzo smaczna! Druga zupa z wierzchu
wyglądała jak rosół z wrzuconą kapustą pekińską. Chciałam bardzo ją zjeść, ale
gdy zanurzyłam w niej łyżkę zobaczyłam kawałki mięsa, które wyglądały jak martwe
płody, więc stwierdziłam, że sobie odpuszczę. Wszyscy oprócz mnie się nią
zajadają… może i ja kiedyś się przemogę. Oprócz zup, jedliśmy też u Pani
warzywa pokrojone w małe kawałki (bakłażana i ogórki), pomidora w jajku… czyli
tak jakby jajecznicę ze zbyt dużą ilością jajek. Mięska – kurczaka z grzybami,
wołowinę z ziemniakami i Kazacha … nie pamiętam czym jest Kazach, ale wyglądało
jak małe pomarańczone kawałki mięsa. Jedząc je miałam ochotę się porzygać bo
były w panierce przypominającej skórę kurczaka. Ale był tak smaczny, że
musiałam zjeść! No i to co najlepsze – ziemniak! Dostaliśmy na talerzu
pokrojonego w małe plasterki (mniejsze niż frytki) ziemniaka który był chyba
podgotowany, ale nie do końca. Ma smak surowego ziemniaka, ale jest dużo
bardziej miękki. Super! Naprawdę bardzo dobry. Najśmieszniejsze jest te
połącznie…. Nakłądając sobie kilka dań do jednej miski z ryżem jest możliwość,
że będę jadła ryż z ziemniakiem (od mięsa) i ziemniakiem pokrojonym. Abstrakcja?
Może i tak. Ale smaczna!

![]() |
| Menu |
![]() |
| Każdy nakłada sobie michę ryżu. |
![]() |
| Kuchnia u Pani Li |


![]() |
| (W sklepie) Zachwycają mnie takie małe buteleczki fanty ;D Chyba wyprodukowane specjalnie dla małych, chińskich rączek ;) |






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz